Catherine siedziała w oranżerii, której używała jako pracowni, robiąc staranne notatki, gdy Margo Fresco mówiła. Jej ręka śmigała po gładkim papierze, gdy kopiowała każde słowo projektantki.
– Zwolnij trochę – powiedziała łagodnie Margo.
– Przepraszam – odparła Catherine. – Po prostu nie mogę uwierzyć, że dajesz mi prywatną lekcję. Nie chcę niczego przegapić ani zawracać ci głowy głupimi pytaniami






