W końcu dotarliśmy na miejsce i zrobiło się już ciemno. Zadzwoniłem do bandziora, który wyszedł i zaprowadził nas do opuszczonego budynku. Było tak daleko od miasta, że nikt nie usłyszałby jej krzyków.
– Gdzie ją znaleźliście? – zapytałem.
– Wyszła z pracy i szła do sklepu spożywczego. Zatrzymałem ją i słodkimi słówkami namówiłem, żeby wsiadła do samochodu, ale odmówiła. Wtedy użyłem siły i pokaza






