– Nie boję się, o czym ty mówisz? – powiedziałem. Nie zamierzałem pozwolić jej myśleć, że mnie rozgryzła, jestem przecież mężczyzną, na litość boską.
– Wyluzuj, dobra? Tylko cię podpuszczałam, a poza tym, nie chciałabym z tobą oglądać kolejnego horroru, wyglądałeś, jakbyś zobaczył ducha albo żywego trupa – powiedziała i zaczęła się śmiać.
– Nie wiem, o czym mówisz – powiedziałem, krzyżując ręce.
–






