POV Declana
Stałęm pod drzwiami Seraphiny, czując się zagubiony w sposób, jakiego dawno nie doświadczyłem.
Oparłem dłoń o drewno i pukałem, najpierw cicho, potem trochę mocniej, gdy odmawiała odpowiedzi. Moje serce było ciężkie.
– Seraphino – powiedziałem cicho na początku. – Proszę... porozmawiajmy.
Z wewnątrz nie dochodził żaden dźwięk. Żadnych kroków. Żadnego ruchu. Czułem się tak, jakby stała






