Z perspektywy Declana
Moje dłonie zaciskały się na kierownicy, kostki miałem tak białe, że wyglądały jak wypolerowana kość.
Czułem gorąco promieniujące z mojej skóry, gorączkę czystego, niezmąconego bólu.
Pomyśl o swoim ojcu. Te cztery słowa zniweczyły miesiące terapii, lata prób odbudowy poczucia własnej wartości i każdy gram postępu, jaki zrobiłem, odkąd syndykat prawie położył mnie do grobu.
Wi






