Z perspektywy Seraphiny
Declan wreszcie zapadł w głęboki sen, jego oddech był ciężki i rytmiczny, ale jego twarz nadal pozostawała zbyt blada, by mi się to podobało.
Za każdym razem, gdy przewracał się pod górą koców, którymi go nakryłam, moje serce przeszywało ukłucie niepokoju.
Wyglądał krucho; słowo, o którym nigdy nie myślałam, że użyję go do opisu Declana. Zazwyczaj to on był oparciem, tym, k






