Z perspektywy Declana
Czułem się, jakby moja głowa posłużyła mistrzowi wagi ciężkiej za worek treningowy.
Za każdym razem, gdy mrugałem, mogłem przysiąc, że słyszę ciche, metaliczne brzęknięcie za gałkami ocznymi. Gorączka spadła, pozostawiając mnie w tym dziwnym, dryfującym letargu, w którym ciało ciąży ci jak ołów.
Mieszkanie pachniało rosołem Seraphiny – słono, ziemiście, jak gorący uścisk zamk






