Punkt widzenia Ethana
– Seraphina, zaczekaj! Nie idź tak szybko.
Coś sobie naciągniesz.
Odwróciłam się i zobaczyłam mamę, która trzepotała w moją stronę jak nerwowy ptak.
W jednej dłoni trzymała moją torbę podróżną, a w drugiej gruby, polarowy koc.
Za nią szedł mój tata, z dłońmi wciśniętymi głęboko do kieszeni; jego oczy omiatały parking, jakby Ethan miał wyskoczyć zza zaparkowanego SUV-a.
– Mamo






