Punkt widzenia Seraphiny
Stałam przy samochodzie ze skrzyżowanymi ciasno na piersi ramionami, wieczorne powietrze chłodziło moją skórę, podczas gdy Declan krążył kilka kroków ode mnie jak burza, która nie miała dokąd pójść, miał zaciśniętą szczękę, a jego dłonie otwierały się i zamykały, jakby powstrzymywał słowa, które paliły go w język.
Wciąż był zirytowany.
Był zraniony, sfrustrowany, zmęczony






