Punkt widzenia Seraphiny
Ekran laptopa był rozmytą plamą niebieskiego światła i zakłóceń, odbijającą się w okularach Alistaira, gdy stał pochylony nad moim ramieniem.
Dłonie trzęsły mi się tak bardzo, że musiałam wsunąć je pod uda, żeby nie uderzać nimi o biurko.
Na ekranie oprogramowanie śledzące, które naprędce skleiliśmy, dosłownie krzyczało.
– To nie jest namiar GPS, Seraphino – mruknął Alista






