Perspektywa Declana
Wpatrywałem się w mapę rozłożoną na stole, ale linie i nazwy nie miały już sensu.
Minęły godziny, ale były to godziny fałszywych tropów i ślepych zaułków. Godziny słuchania, jak umundurowani mężczyźni cicho się kłócą, podczas gdy moje serce powoli rozdzierało się na strzępy.
Każda mijająca sekunda wydawała się kolejnym oddechem skradzionym z płuc Seraphiny.
Potarłem mocno twarz






