Katherine szybko pomodliła się w duchu, żeby to nie był sen. Uszczypnęła się, by zyskać pewność, że jej się to nie śni.
"Och, rany!" Radość, która ją przepełniła, była tak potężna, że wybuchnęła płaczem.
"Marszałku, bardzo ci dziękuję. Nie potrafię wystarczająco odwdzięczyć się za wszystko, co dla mnie zrobiłeś" – powiedziała Katherine.
"Wierzę więc, że będziesz mogła jutro wrócić do pracy. Wci






