Lily zmarszczyła brwi, przełknęła ślinę i przez kilka sekund zastanawiała się nad tym, co powiedział, zanim odpowiedziała: – Yyy... Wtedy też nie myślałam trzeźwo. Auć! Naprawdę wiele razy narobiłam przy panu głupstw, proszę pana. Proszę nie zwracać na to uwagi.
– Cóż, ja bym chciał – powiedział.
Serce Lily zabiło mocniej na jego słowa. Natychmiast wydała z siebie suchy śmiech: – Proszę pana...






