Anneliese nie była z kamienia. Miała prawo czuć się skrzywdzona, zła i rozżalona.
Trzymała się w garści tylko dlatego, że wciąż byli w domu jego dziadków, a Ellie była z nimi. Nie chciała pokazywać, co naprawdę czuje, by nie zakłócać spokoju babci ani nie niepokoić dziecka.
— Więc kiedy odbierasz córkę? Moja żona ma dziś i tak zły humor. Nie psuj mi planów pocieszenia jej.
Głos Jonathana natychmia






