Teresa stała na skraju ulicy, obmywana pomarańczowym blaskiem latarni ulicznych. Jej ramiona były pełne toreb z zakupami.
Wyszła z domu w pośpiechu, mając na sobie tylko zwykły płaszcz. Jej włosy były upięte w luźny kok, a kilka niesfornych kosmyków opadało, zakrywając jedną stronę jej twarzy.
Kiedy Teresa spojrzała w górę na Charlesa, jej oczy były spokojne i obojętne.
Teresa zapytała z ciekaw






