(Perspektywa Jamesa)
Cofnąłem się o krok od Andrew.
– Nie musiało do tego dojść – powiedziałem mu ze smutkiem.
Andrew zmierzył mnie wzrokiem.
– Przez lata udawałeś kogoś, kim nie jesteś – kontynuowałem. – Grałeś kochającego, oddanego męża i ojca. Grałeś kogoś, kto naprawdę dba o innych.
– Robiłem to, co miałem robić – odparł chłodno Andrew.
– Nie, to, co miałeś robić, to BYĆ samcem, za jakiego się






