Słowa nie zdołałyby oddać burzy uczuć, które targały królem Leonidasem. Odsuwając się, ujął twarz Damiana w dłonie, a jego wzrok gorączkowo badał jego sylwetkę. – Nie masz za co przepraszać. Dziękuję ci, Ianie. Dziękuję, że żyjesz!
Znów wpadli sobie w objęcia. Szerokie ramiona Damiana trzęsły się od gwałtownego szlochu, a król zacisnął powieki i przylgnął do brata jeszcze mocniej.
– Tak bardzo ci






