languageJęzyk

Rozdział 3

Autor: Vivian_G13 paź 2025

ETHAN

Staram się nie śmiać z tego, jak bardzo Nora jest speszona. Najwyraźniej planowała to od jakiegoś czasu, i jestem ciekaw, jak daleko się posunie. Nerwowo wierci się, gdy zamykam drzwi wejściowe. Nie mogę zaprzeczyć, że duża część mnie pragnie sięgnąć w dół i przyciągnąć jej drobną sylwetkę bliżej mojej. Jasna cholera, chciałbym zrobić o wiele więcej niż tylko to, i to prawdopodobnie wystarczający powód, żeby nie pozwolić jej się do mnie wprowadzić, ale, do diabła, nie mogę zaprzeczyć, że naprawdę chciałbym mieć ją tak blisko siebie. Czuję się odpowiedzialny za nią w absurdalnym stopniu. Jeśli będzie ze mną mieszkać, będę mógł się upewnić, że jest bezpieczna.

Po prostu próbuję dbać o córkę mojego najlepszego przyjaciela.

Chcę przewrócić oczami na te moje bzdury. Tak, chcę na nią uważać, ale chcę się z nią też pieprzyć. Moje oczy ciągle wędrują w stronę tej malutkiej spódniczki, którą ma na sobie. Dzięki niej mam krótkie przebłyski jej idealnego tyłka, gdy prowadzi nas do swojego samochodu, i muszę ugryźć się w język, żeby nie wydać jęku. To bardzo zły pomysł.

Im bliżej podchodzimy do jej samochodu, tym dziwniej Nora się zachowuje.

– Daj mi chwilkę, posprzątam – mówi, próbując zablokować mi drogę do drzwi pasażera.

– Och, w porządku – mówię, delikatnie odsuwając ją na bok, żebym mógł zobaczyć, co jest w środku. – To znaczy, jeśli mamy być współlokatorami, to chyba powinienem zobaczyć, w co się pakuję, prawda?

Nerwowo kręci ciemny kosmyk włosów wokół palca, gdy otwieram drzwi i pochylam się do wnętrza samochodu. Pierwszą rzeczą, którą zauważam, jest para lornetek leżąca na przednim siedzeniu, a druga rzecz sprawia, że wydaję z siebie cichy jęk, którego, mam nadzieję, Nora nie usłyszała. Gdyby nie głęboki rumieniec na jej policzkach, pomyślałbym, że wyobrażam sobie słaby zapach jej cipki, który wciąż unosi się w jej samochodzie.

Podnoszę wzrok znad jej lornetki i unoszę brew.

Wlepia swoje piękne niebieskie oczy w coś w oddali i wzrusza drobnymi ramionami.

– Ostatnio zainteresowałam się obserwowaniem ptaków.

– Cóż, to interesujące – mówię, bardzo starając się nie śmiać.

Czy ona właśnie mnie obserwowała, masturbując się w swoim samochodzie? To by wyjaśniało jej zarumieniony wygląd, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem ją na moich drzwiach. W jej oczach zdecydowanie był głód, ale odkąd skończyła 18 lat, zauważyłem, że patrzy na mnie w ten sposób coraz częściej, i coraz trudniej to ignorować.

Wsiadam do jej samochodu i wdycham słodki zapach jej cipki. Zajebiście. Teraz mogę iść porozmawiać z jej rodzicami, mając gigantycznego wzwodu na ich córkę. Gdy obchodzi samochód, żeby dostać się na miejsce kierowcy, nie mogę się powstrzymać od podniesienia lornetki i spojrzenia na moje przednie okno. Uśmiecham się, gdy zdaję sobie sprawę, że od razu daje mi to idealny widok na miejsce, w którym przed chwilą stałem, bez koszulki. O kurwa! Ona naprawdę się tutaj masturbowała. Sama myśl o tym sprawia, że mój kutas rośnie do boleśnie dużych rozmiarów.

Kiedy otwiera drzwi, podaję jej lornetkę i bardzo staram się nie wyobrażać sobie, jak się tutaj spuszcza.

– Lepiej miej to przy sobie na wypadek, gdybyśmy natknęli się na jakieś rzadkie gatunki ptaków po drodze.

Nie mogę powstrzymać śmiechu, gdy wyrywa mi je z ręki i wrzuca na tylne siedzenie.

– Nie rozumiem, co w tym śmiesznego. – Unika mojego wzroku i wyjeżdża na drogę. – Nie ma nic złego w posiadaniu lornetki w samochodzie.

– Och, zdecydowanie nie – zgadzam się. – Tylko uważaj, jeśli zamierzasz zacząć szpiegować moich sąsiadów. Nie chciałbym, żeby któryś z nich pomyślał, że jestem zboczeńcem.

Nie odpowiada, tylko wydaje z siebie uroczy, cichy oddech. Obserwuję ją podczas jazdy, zauważając, jak jej i tak już krótka spódniczka ledwo zakrywa teraz jej cipkę. Koszula, którą ma na sobie, jest obcisła i wyraźnie nie ma na sobie stanika. Krągłości jej cycków doprowadzają mnie do szaleństwa, a widok jej twardych sutków sprawia, że gryzę się w język, żeby nie rzucić się na nie ustami.

Czy naprawdę chcę codziennie wystawiać się na takie tortury? Nie jestem pewien, czy to wytrzymam, ale wiem też, że myśl o tym, że jej nie będzie w pobliżu, nie wydaje się być opcją. Wolę ją mieć przy sobie, decyduję, nawet jeśli nie mogę jej dotykać.

Kiedy wjeżdża na podjazd do domu jej rodziców, uśmiecham się do niej.

– Gotowa na przekonywanie?

Zamiast odwzajemnić uśmiech, wygląda na śmiertelnie przerażoną. Jej ręce wciąż kurczowo trzymają się kierownicy i nie podejmuje żadnych prób wyjścia z samochodu.

Pochylam się w jej stronę i kładę rękę na jej przedramieniu, delikatnie je ściskając.

– Wszystko w porządku?

Drżenie w jej głosie zaskakuje mnie, gdy mówi:

– Bardzo chcę to zrobić i wiem, że mi nie pozwolisz, jeśli oni się na to nie zgodzą.

– Cóż, w takim razie musimy się upewnić, że się na to zgodzą.

Uśmiech, którym mnie obdarza, sprawia, że chcę ją wziąć w ramiona. Wiem, że mieszkanie z nią i niemożność bycia z nią tak, jakbym chciał, będzie czystą torturą, ale zrobię wszystko, żeby pozbyć się tego smutnego wyrazu z jej twarzy, nawet jeśli zagwarantuje mi to ciągły, bolesny wzwód.

– Dzięki, Ethan – piszczy praktycznie, i zanim zdaję sobie sprawę z tego, co się dzieje, rzuca się na mnie przez siedzenie i oplata mnie ramionami.

Bez zastanowienia natychmiast obejmuję ją ramionami, przyciskając jej drobną sylwetkę jeszcze mocniej do siebie. Boże, ona jest taka idealna w moich ramionach. Przytula twarz do mojej szyi, a ja uśmiecham się, gdy czuję, jak mnie wdycha. Jej cycki są niesamowite, przyciśnięte do mnie. Chcę jej zerwać koszulę i owinąć wokół nich usta, ale zamiast tego całuję ją w czubek głowy i delikatnie odsuwam ją od siebie.

Posyła mi nieśmiały uśmiech, gdy bezpiecznie wraca na swoją stronę samochodu.

– Myślę, że lepiej będzie, jeśli ja to poruszę – mówię jej, zanim otworzę drzwi.

Wyraz czystej ulgi, który pojawia się na jej twarzy, sprawia, że uśmiecham się, gdy wysiadam z samochodu. Szybko wysiada i idzie za mną chodnikiem.

– Dziękuję! – szepcze, zanim wejdziemy do środka.

Ben i Steph siedzą na kanapie i oglądają sitcom, gdy wchodzimy przez drzwi. Natychmiast go wyłączają, a Ben zaprasza mnie do kuchni i przynosi mi piwo. Znam go od dzieciństwa, ale wciąż nie jestem pewien, jak przyjmie ten pomysł z mieszkaniem.

– Dzięki, stary – mówię, odbierając od niego zimne piwo.

– Więc co wy dwoje knujecie? – pyta, otwierając sobie jedno.

Opieram się o blat i upijam łyk piwa, zanim odpowiem.

– Zadawała mi po prostu pytania o studia, dojazdy i takie tam.

– Ach, tak, narzekała na 30-minutową jazdę. – Kręci głową i śmieje się. – Można by pomyśleć, że to najdłuższa jazda na świecie.

Śmieję się razem z nim i posyłam Norze mały uśmiech, gdy widzę, jak wchodzi z jej mamą. To teraz albo nigdy, jak sądzę.

– Cóż, planowałem wynająć swój dodatkowy pokój. Nigdy z niego nie korzystam, a pamiętam, jak bardzo doceniałem pokój, który mogłem wynająć, kiedy byłem studentem.

Ustawienia czytania

Rozmiar czcionki

17px
Obecny rozmiar

Motyw

Wysokość linii

Grubość czcionki