Rozglądając się na boki, Nicole zacisnęła szczękę i posłała mu gniewne spojrzenie. — Wciąż jesteśmy na terenie posiadłości. Myślę, że najpierw powinniśmy stąd uciec.
Evan wpatrywał się w jej zaniepokojoną twarz i pogładził jej miękki policzek wierzchem dłoni. — Dobrze, ale po wyjściu stąd naliczę odsetki.
Odsetki? Jasne.
Trzymając dłonie na policzkach, próbowała ukryć nieśmiały uśmiech.
— Kto tam






