— Obiecał mi wyjaśnienia. Jak mógł pozwolić im odejść?
— Proszę pani, pan rzeczywiście nakazał nam pozwolić im odejść. Bez jego zgody nikt nie mógłby opuścić posiadłości w środku nocy.
Słysząc to, Portia wstała i ruszyła gwałtownie w stronę gabinetu Stephena.
W tym samym czasie mężczyzna, wiedząc, że żona po niego przyjdzie, celowo czekał w swoim gabinecie.
Wchodząc do pokoju, Portia z lodowatym w






