Susan nie mogła tego znieść, więc od razu po powrocie do pokoju zadzwoniła do Sophii.
Odebrawszy telefon, Sophia westchnęła. – Susan, wiesz, jak wytrwały potrafi być Evan. Na razie po prostu się z nim zgadzaj. Po pewnym czasie mu przejdzie. Opiekuj się dobrze czwórką dzieci i nie mów im jeszcze o śmierci Nicole.
– Dobrze, będę się nimi dobrze opiekować. Naprawdę nie czuję się jednak dobrze z zosta






