Isabelle zadrżała jeszcze gwałtowniej. Nawet jej usta drżały, gdy objęła się ramionami i skuliła na krześle, bliska załamania. Mamrotała: — Ja... ja... to zbyt przerażające, nie... nie chcę...
— Mamo! Mamo! — Trzymałam drżące dłonie mamy, wołając ją po imieniu. Byłam coraz bardziej zdezorientowana. O co tu chodzi?
Isabelle otrząsnęła się z zapaści, gdy moje wołania w końcu do niej dotarły. Spojrza






