Miał właśnie wejść na teren aukcji, gdy zatrzymał go mężczyzna w czerni. „Nazwisko, proszę”.
Zaczepiony mężczyzna zawahał się na chwilę, po czym wyciągnął pieczęć trzymaną w dłoni.
Po spojrzeniu na napisy na pieczęci postawa mężczyzny w czerni uległa całkowitej zmianie. Ukłonił się z szacunkiem i szepnął: „Panie Premierze, tędy proszę”. To pierwszy raz, kiedy Premier pojawia się w miejscu publiczn






