— Gdzie podział się pana osobisty ochroniarz, starszy panie Quillen? — zapytał pan Willy z półuśmiechem, gdy zobaczył Terence’a wracającego samotnie do pokoju.
— Ha, ha, rozbolał go żołądek! Proszę nam wybaczyć tę niedogodność, panie Willy! — odpowiedział swobodnie Terence i usiadł na swoim miejscu.
— A zatem, czy zdecydował pan już o cenie? — dopytywał uprzejmie pan Willy.
— Ojej, tak mi przykro!






