Daisy
NIE WEZWAŁAM glin. Zadzwoniłam do ojca, wpisując kod do alarmu, by uciszyć nieustanne piszczenie, podczas gdy przewijałam listę kontaktów do jego numeru.
— Co do cholery, Kaczuszko? Kto to jest na kamerach? — zażądał odpowiedzi tata. Jego głos był zachrypnięty, co oznaczało, że ewidentnie go obudziłam.
Przygryzłam wargę i zdusiłam w sobie żółć podchodzącą do gardła. — Stewart. Syn pa






