Wynter powiedziała to tak nonszalancko, że twarz Rachel natychmiast pobladła. Kobieta wykrztusiła drżącym głosem: „T-Ty… m-masz go…”
„Tak”. Wynter uniosła brew. „Dlatego lepiej opowiedz o ochronnym amulecie Tanyi i jej zachowaniu. Chyba że wolisz trafić do więzienia”.
Rachel natychmiast zaczęła współpracować. „Powiem wszystko! Pani Quinell, powiem pani, co tylko zechce! Jej śmierć naprawdę nie ma






