Trzeba uczciwie przyznać, że rzeczywiście wyglądała jak członkini girlsbandu. W połączeniu z jej strojem sprawiało to, że wyglądała mrocznie i pięknie.
Nikt nie uwierzyłby naprawdę, że mogłaby zajmować się zabytkami kultury, poza Haddonem siedzącym w strefie dla gości specjalnych. Nie miał włączonego mikrofonu.
Początkowo nie rozumiał, więc zapytał siedzącą obok osobę: – O kim mówi Bill?
– Wygląda






