– Dzieci... – Kiedy Natalie się odwróciła, zauważyła, że maluchów i Emmy nie ma już w salonie.
Z jej ust wyrwało się westchnienie ulgi, gdy zdała sobie sprawę, że dzieci nie widziały, jak całuje się z Samuelem.
Zanim zdążyła się odprężyć, znów przyciągnął ją w swoje ramiona. W dodatku uniósł ją tak, że czubek jej nosa zetknął się z jego nosem.
– S-Samuelu... – zająknęła się.
– Dzieci już tu nie ma






