Samuel był tak władczy, że nie pozwolił Natalie na żadne sprzeciwy.
Zanim w ogóle zdążyła odpowiednio zareagować na sytuację, on już posadził ją na kanapie.
– Ty... – Przygryzając delikatnie wargę, odezwała się cicho, a w jej oczach odbiło się zawstydzenie. – Wiesz, Emma wciąż tu jest...
– Nieważne, czy tu jest, czy nie. Możesz winić tylko siebie za to, że po przebudzeniu biegasz na bosaka. – Samu






