W przeciwnym razie nie potrafiłby odmówić, nawet gdyby chciał.
Westchnął, po czym opuścił głowę, by spojrzeć na trzymanego w ramionach kota. Zwierzę służyło mu za tarczę, pod którą ukrywał swoją gorycz. Mruknął cicho: "Szkoda, i tak muszę się ożenić".
Gerrard powiedział: "Chodź ze mną. Zabiorę cię stąd. Nie będziesz już musiał się o nic martwić".
W jego oczach malowała się niezłomna determinacja.






