Ellie wyszła z sypialni z dziećmi. Trzymała drobne rączki dzieci w każdej dłoni. "Anya, wstałaś dziś wcześnie. Co za okazja?"
Anya odłożyła telefon i pobiegła w stronę ciotki. Mocno ją objęła. "Ellie, dostałam pracę! Będę mogła teraz utrzymać rodzinę!"
"Dostałaś pracę?" W głosie Ellie słychać było zaskoczenie. "Nie żartujesz, prawda?"
Anya stanowczo pokiwała głową. Przyklęknęła i przytuliła swoje urocze bliźniaki.
Chłopiec miał silne i przystojne rysy, a dziewczynka była piękna jak lalka. Byli w tym samym wieku, ale Nathaniel urodził się minutę wcześniej niż Eudora. To czyniło Nathaniela starszym bratem.
Dzieci miały zaledwie roczek i wciąż nie znały wielu słów. Jedynym słowem, które znały, było "mama".
"Najpierw je nakarmię. Potem muszę iść do mojego nowego biura" - powiedziała Anya, podnosząc Nathaniela i Eudorę i kierując się w stronę kanapy. Usiadła i zaczęła karmić dzieci piersią.
Karmiła swoje dzieci piersią od urodzenia. Mleko modyfikowane było zbyt kosztowne. Źle się czuła, wydając pieniądze Ellie. Na szczęście miała wystarczająco dużo mleka. Po roku karmienia piersią wciąż miała go pod dostatkiem.
Anya nakarmiła dzieci, szybko zjadła śniadanie, spakowała laktatory i puste butelki i poszła do pracy.
Nie spodziewała się, że znajdzie się przed Welton Group Tower. Nie zdawała sobie sprawy, że agencja projektowania mody znajduje się w tym budynku.
Nie zdawała sobie sprawy, że może wpaść na Evana rok później. W budynku, który był jego własnością i w którym pracował.
Ale desperacko potrzebowała tej pracy i pieniędzy. Młoda kobieta zebrała się w sobie i weszła do Welton Group Tower. Zawsze mogła się odwrócić i odejść, gdyby wpadła na Evana. Nie żywiła już żadnych fantazji, jeśli o niego chodziło. Ten statek odpłynął rok temu.
Anya wzięła głęboki oddech i ruszyła w stronę lobby. Weszła do windy i nacisnęła przycisk. Agencja projektowania mody znajdowała się na dziesiątym piętrze. Tam właśnie musiała się znaleźć.
Nagle w budynku wybuchło zamieszanie. Grupa mężczyzn ubranych w garnitury pojawiła się bez ostrzeżenia w holu na pierwszym piętrze.
Zmierzali w jej stronę.
Na czele szarży stał sam Evan Welton. Jego przybycie wywołało głośne westchnienia każdej kobiety w pobliżu. W obecności jego perfekcji każda kobieta musiała walczyć, by utrzymać się na nogach i nie zemdleć na jego widok. Był uosobieniem męskiej perfekcji. Mężczyzna, którego każda kobieta w Nordenii pragnęła mieć dla siebie. Każda z nich pragnęła rzucić się na niego i oddawać mu cześć u jego stóp.
Anya kiedyś była jedną z nich. Ale już nie. Nigdy nie zdobędzie jego przychylności. Poza tym on wciąż wierzył, że go wrobiła. Wszystko, czego chciała, to trzymać się jak najdalej od Evana Weltona.
Młoda kobieta stała w windzie, ze spuszczonym wzrokiem i myślami pogrążonymi w zadumie. Zanim drzwi zdążyły się zamknąć, zobaczyła parę butów wchodzących do windy. Potem poczuła zapach perfum Evana.
Wzięła głęboki wdech. Upajający zapach wypełnił jej płuca.
Natychmiast ogarnęło ją pragnienie ucieczki z windy. Rozpozna ją, jeśli utkną w tej samej windzie, a ona wcale tego nie chciała.
Zanim zdążyła ruszyć nogami, drzwi do windy się zamknęły.
Wzrok Evana padł na nią. Wyraz jego oczu stwardniał. Jego głos był zimny jak zima. "Znowu ty? Co tym razem planujesz?"
Wiedziała to. Pamiętał ją.
Anya nie mogła znaleźć słów. Nic, co by powiedziała, nie pomogłoby. W końcu ugryzła się w wargi i, z nagłym przypływem odwagi, wyrzuciła z siebie potok słów. "Nic! Za bardzo dobrze o sobie myślisz. W ogóle mnie nie interesujesz."
Wyraz twarzy Evana natychmiast pociemniał.
Oczywiste było, że Anya była pierwszą osobą, która odważyła się przemówić do niego w taki sposób. Fakt, że rok temu, w jego oczach, go wrobiła i odurzyła, tylko pogorszył sprawę.
Młodzieńca ogarnęło nagłe pragnienie, by zmusić ją do zapłacenia za jej bezczelność.
Anya zdała sobie sprawę, że mówiła zbyt ostro. Ugryzła się ponownie w wargi i zamilkła. Jej plecy były sztywne jak deska. Nie odważyła się poruszyć ani o cal.
Evan stłumił gniew, który w nim płonął. Nie był drobnym człowiekiem, który żywił urazy. Nie lubił utrudniać życia kobietom. Ale ta kobieta była pierwszą osobą, która odważyła się go odurzyć.
Uprawiała z nim seks.
To go rozwścieczyło. Gniew tkwił w nim od roku, co jest niewiarygodne, ponieważ nikt nigdy nie doprowadził go do takiego stanu na tak długo. A tym razem ledwo zniknął i wycofał się z jego umysłu.
Szczerze mówiąc, Anya nie wyglądała źle. W rzeczywistości była niezwykle piękną kobietą.
Gdyby tylko go nie odurzyła. Evan nie czułby do niej takiej odrazy. Nienawidził kobiet, które go oszukiwały. Dlatego nie mógł znieść, by żywić jakiekolwiek uczucia dobrej woli wobec Anyi.
Jednak było w niej coś dziwnego... po prostu nie może pozbyć się jej z myśli.
Czasami nie mógł powstrzymać się od myślenia o niej, o tamtej nocy...
To go bardzo niepokoiło. O czym on myślał? To była kobieta, która go odurzyła i spała z nim. Jak mógł go jeszcze pociągać? Czy postradał zmysły?
Teraz Anya pojawiła się znowu przed nim, bezczelnie i bezwstydnie. Był naturalnie oburzony.






