Błogosławieństwa
**Macey**
To dziwne, jak nawet w Podziemiu poranki wciąż potrafią cię odnaleźć. Światło sączy się przez wysokie okna; nie jest to do końca światło słoneczne, ale wystarczająco do niego zbliżone, by oszukać serce. W pałacowych korytarzach panuje cisza, wciąż uwięziona w tym miękkim bezruchu tuż przed tym, zanim rozpocznie się dzień. Obok mnie Elliot śpi na brzuchu z jednym ramienie






