Aldric i Cassian odchodzili od zmysłów z niepokoju o Elirę. Przez ostatnie pół godziny szukali jej wszędzie, ale zapadła się pod ziemię.
Strażnicy przy bramie przysięgali, że nie wychodziła na zewnątrz. Przeszukali cały pałac i dziedziniec. Ani śladu.
Aldric był przerażony.
„Czy mój niedoszły morderca znowu zaatakował? Czy z moją córeczką wszystko w porządku?”. Dusił się od lęku i obaw.
– Ktokolwi






