Na dole przed centrum rehabilitacji zgromadził się tłum – lekarze w białych fartuchach i pacjenci w szpitalnych piżamach – wszyscy wpatrzeni w trzecie piętro.
Caitlin i jej grupa podążyli za ich wzrokiem. Główny budynek centrum miał pięć pięter, a na trzecim znajdował się półkolisty taras. Na zewnętrznej krawędzi tego tarasu stała dziewczyna z długimi włosami.
Stała plecami do przepaści, jedną ręk






