Bella
Gdy tylko weszłam do gabinetu Scotta, moja uwaga skupiła się na Mayi. Siedziała naprzeciwko jego biurka ze skulonymi ramionami. Jej dłonie były tak mocno zaciśnięte na kolanach, że knykcie aż pobielały. Płakała rzewnie.
Ten widok nie powinien był mną wstrząsnąć, ponieważ walczyłam z nią więcej razy, niż potrafiłabym zliczyć, ale to, jak teraz wyglądała, sprawiło, że żołądek zwinął mi się w s






