Emma zdążyła już uciec na bezpieczną odległość z jedynym kawałkiem tortu truskawkowego, który przetrwał pole bitwy. Trzymała mały talerzyk w jednej ręce, a widelec w drugiej, jedząc z radością i z nieskrywanym zachwytem obserwując rozgrywającą się bitwę na śmietanę.
— Jest w porządku. Nie przestawajcie — zawołała z promiennym uśmiechem, unosząc widelec w geście zachęty. — Wspieram was duchem.
Jada






