Sonia nie potrafiła na to odpowiedzieć.
Jego słowa miały sens, więc po prostu zabrakło jej słów.
Wypadki nazywano wypadkami właśnie dlatego, że były nieprzewidywalne i niemożliwe do przewidzenia; mogły zdarzyć się następnego dnia, a nawet w następnej sekundzie.
Myśląc o tym, z uśmiechem pociągnęła go za ramię i odezwała się przymilnie: „Dobrze już. Od teraz będę uważać, więc uspokój się, dobrze?”.






