Właśnie wtedy zza rogu wyłonił się mężczyzna. Jensen oniemiał na widok jego wysokiej, przystojnej sylwetki i aury szlachetności, którą roztaczał.
„Ja mogę dotrzymać towarzystwa swojej dziewczynie. Nie potrzebuję do tego ciebie. A teraz, jeśli nie chcesz kłopotów, odejdź” – warknął wściekle Ezekiel. Jak ktoś śmiał próbować odebrać mu kobietę? Jeśli szukali śmierci, powinni to po prostu powiedzieć.






