Co to za… miejsce?
Była oszołomiona. Po chwili jej umysł zaczął przypominać sobie poprzednią scenę, a ona natychmiast usiadła.
Znów piła, a nawet się upiła!
– Obudziłaś się? – W pokoju rozległ się głos. Qin Lianyi zesztywniała i odwróciła głowę w jedną stronę.
I rzeczywiście, na sofie niedaleko łóżka siedział Bai Tingxin. Jego wzrok spoczywał na niej.
– Ja… nie śpię… – wyjąkała i wygrzebała się z






