Sotiria, pełna wdzięczności wobec Garrisona, podeszła do samochodu, otworzyła drzwi i rzuciła się mężczyźnie w ramiona: „Dzięki, mężu!”
„Mężu?” – zza cienkich warg i perłowo-białych zębów mężczyzny wydobył się chłodny ton. „Nawet jeśli chcesz mnie przyjąć jako swojego nieoficjalnego męża, czy nie powinnaś unikać publicznego okazywania czułości?”
Słysząc ten głos, Sotiria poczuła szum w głowie. „Za






