184 — Koniec.
Moje oczy potrzebują chwili, by przyzwyczaić się do jasności, ale powoli rozmycie znika. Poruszam dłońmi, czując na jednej z nich ciężar.
Mrugam ciężko kilka razy, ostrożnie spuszczając wzrok, bo nadal czuję lekkie zawroty głowy, i widzę, że Sebastian siedzi w fotelu obok łóżka, trzymając mnie za rękę.
Wyczuwa moje ruchy i powoli otwiera oczy, spoglądając wprost na mnie; zajmuje mu k






