Poranne słońce wpadało przez szpitalne okno, rzucając długie cienie na łóżko Everly. Nie spała, nie mogła zasnąć. Za każdym razem, gdy zamykała oczy, widziała te zdjęcia – Desmonda z Vanessą, uśmiechającego się tym pustym uśmiechem, którego nie poznawała.
Jasper wpadł do pokoju, a jego twarz płonęła z gniewu. Ściskał w ręku gazetę, a jego kłykcie były białe od mocnego zacisku na papierze. – Widzia






