SIERRA.
Omiatam wzrokiem salę balową i po raz kolejny zastanawiam się, dlaczego, do cholery, zgodziłam się na to przyjście.
Nie zrozumcie mnie źle, kocham ciocię Avę i nigdy nie opuściłam żadnych jej urodzin, ale dzisiaj po prostu tego nie czuję.
Gdziekolwiek nie spojrzę, ludzie śmieją się, uśmiechają i promieniują szczęściem, a potem jestem ja – stoję tutaj, czując dokładnie coś przeciwnego.
Pode






