Wzdycham, bo ma rację, ale to wcale nie ułatwia wyłączenia mojego nadaktywnego mózgu.
Wpycham jej szklankę do ręki. „Weź to. Muszę do toalety”.
Jej oczy skaczą z mojej twarzy na szklankę, jakby chciała zapytać: „serio?”.
Nie daję jej szansy. Po prostu odwracam się i człapię w stronę łazienki, czując, że mój pęcherz zaraz eksploduje.
Po załatwieniu sprawy wychodzę, z wzrokiem wlepionym w telefon i






