Słowa wiszą ciężko między nami i przez chwilę żadne z nas nic nie mówi.
Potem mama znów przyciąga mnie w ramiona, tym razem trzymając mocniej, a ja pozwalam sobie na całkowity rozpad, bo nie rozumiem, jak i dlaczego to się wciąż dzieje.
Mama mnie nie puszcza. Nawet gdy mój oddech staje się nierówny. Nawet gdy mój uścisk się zaciska, jakbym bał się, że ona zniknie, jeśli poluzuję ręce… Po prostu tr






