HARPER.
Ten sen wydaje się zbyt realny, by mógł być tylko snem.
Stoję w miejscu, którego nie potrafię rozpoznać. Jest cicho, nienaturalnie cicho – to rodzaj ciszy, która napiera na człowieka, aż staje się ciężarem w piersi. Nie ma wiatru, nie ma dźwięków, tylko nieskończona szara przestrzeń wokół mnie.
Rozglądam się, zastanawiając, gdzie jestem. Zastanawiam się, czy umarłam, czy coś w tym rodzaju.






