Mój umysł zaczyna pracować na najwyższych obrotach, fragmenty układanki nie chcą do siebie pasować, a sen odtwarza się w mojej głowie raz po raz.
– A jeśli ktoś ją zabrał? – pytam.
Nawet gdy to mówię, jedno słowo wciąż kołacze mi się w czaszce… Klif.
– Nie jesteśmy pewni – odpowiada Lilly. – Ale nie ma jej tutaj, nie wydobrzała jeszcze w pełni i to mnie przeraża, mamo.
Czuję jej lęk przez telefon.






