[Z perspektywy Genevieve]
Co, kurwa?!
Prawie wyplułam herbatę na całe patio. Zakryłam dłonią usta i wpadłam w opętańczy atak kaszlu. Oczy Alistaira rozszerzyły się z troski.
Poprawił się na krześle i sięgnął przez stół, kładąc zmartwioną dłoń na moim ramieniu.
– Wszystko w porządku? – zapytał.
Walczyłam o odzyskanie kontroli nad oddechem, biorąc kilka głębokich, powolnych wdechów. Zignorowałam






