[Z perspektywy Genevieve]
– Że co? – zapytał z niedowierzaniem.
Arthur wpatrywał się we mnie z mieszaniną zdumienia i niedowierzania. Kąciki jego ust zaczęły wyginać się w porozumiewawczym uśmiechu, który niezmiernie złagodził jego rysy.
Serce podskoczyło mi do gardła, podczas gdy przeszył mnie błysk gniewu. O mój Boże. Czy on się naprawdę ze mnie śmiał?!
Ja próbowałam być otwarta i szczera w kwes






