Punkt widzenia osoby trzeciej
Bramy Watahy Zachodu tyczyły wysoko, okute żelazem, otoczone przez strażników, których sierść jeżyła się z dezorientacji i niepokoju. Lucien szedł naprzód z bezwładną Arią w ramionach, jej blada twarz była wtulona w jego pierś. Jego wilk krążył pod skórą, gotowy do wyrwania się na zewnątrz, a potrzeba ochrony jej tętniła w każdej żyle.
W chwili, gdy przekroczył próg,






